-Zayn !! - pisnęłam , gdy byłam bardzo wysoko .
Po chwili wylądowałam w jego ramionach . W tamtych czasach zachowywaliśmy się jak para . Zawsze , wszędzie , o każdej porze dnia i nocy , byliśmy razem .
-Kocham cię - pocałowałam go w policzek .
-Ja ciebie też .
Byłam młodsza od niego o 2 lata . Nadal jestem . Przecież nie mogło tak się stać , że teraz jestem o rok młodsza . Wszystko było cacy . Aż do jednego słonecznego dnia . Na zawsze zapamiętam te słowa mamy i taty .
-Brooklyn , kochanie , wyjeżdżamy - tata .
-Pożegnaj się z Zayn'em . nie zobaczysz go przez dłuższy czas - mama .
Wtedy nie wiedziałam , że to będą bardzo długie 8 lat .
Teraz (15 lat)
Jestem Brooklyn , ale inna . Mam wielką szopę na głowie .
Dziś wracam do Bradford . Mieszkanie w Melbourne jest bardzo ciężkie .
Na rodzinnej dzielnicy (przed domem)
-Jak dobrze być w DOMU - zaakcentowałam ostatnie słowo .
-My też się cieszymy - odparł ojciec .
Zagwizdałam , by pies pojawił się obok mnie . Jedna rzecz , która się zmieniła , to , że mam psa i konia .
Owczarek staroangielski bobtail o imieniu Basior .
A koń :
Nazywa się Wadera . Basior podszedł do mnie , po czym pobiegł na podwórko za domem .
-Otwórzcie Waderę , jak na nią wsiądę .
-Dlaczego dałam się namówić na konia - odparła moja rodzicielka , otwierając boks . Dałam łydkę , a Wadera ruszyła .
-Jadę się rozejrzeć - odparłam , jadąc stempem .
-Tylko nie wracaj za późno .
-Jasne .
Spojrzałam na plac . Bawiło się na nim 4 dzieciaczków . Usłyszałam czyjeś głosy :
-Liam , chodź na piwo !!
-Jasne , za pięć minut !!
Boże , co to za ludzie . Nie mają telefonów ?? Po chwili spotkałam wysokiego ciemnego blondyna . Nawet ładny .
-Hej , nowa w dzielnicy ?? - zapytał .
Zatrzymałam konia i zsiadłam z niego .
-Hej i nie . Wyprowadziłam się 8 lat temu .
-Liam Payne .
-Brooklyn Black , a tak apropo , wy nie macie telefonów , że drzecie gardła na pół dzielnicy ??
-Właśnie o to chodzi , że mamy , ale chłopom nie chce się ich używać .
-Rozumiem .
Zaczęłam się cofać . Zacmokałam , więc koń Naprężył się . Zaczęłam biec w jego stronę . Podskoczyłam , ręce oparłam na jego plecach i wskoczyłam . Coś w tym stylu , czyli wejście na konia , w stylu szlachty .
-Liam , ile ty się guzdrasz ?!? - usłyszałam .
-Chyba muszę już iść , bo Malik mi jeszcze przyłoży .
-Okey . Pa .
Złapałam za grzywę konia i ruszyłam . O tej porze w Bradford po ulicach można się nawet położyć spać , bo nie ma tu żywej duszy (samochód) . Po 20 minutach zobaczyłam chłopaka .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz